Już nieaktualne
ubranka 5 zł za sztukę + 6 zł wysyłka - już sprzedane
buty 5 zł za sztukę + 6 zł wysyłka
biżuteria 4 zł +7 zł wysyłka brak zielonych okularów, niebieskiego, szarego i srebrnego naszyjnika
mebelki 20 zł + 15 zł wysyłka szafka 14 wysokość 11 szerokość ma pojemne szufladki
Obserwatorzy
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
sobota, 1 sierpnia 2015
Sekret ten sam, że super włosy mam :)
To Emmett z przeszytymi włosami, teraz wygląda dużo lepiej. Obok najnowsza Raquelle to już kolejna w kolekcji. Kupiona w galerii za 40 zł i przeszczepiona na inne ciałko.
Ładna z nich para w hortensjowym chruśniaku.
Ładna z nich para w hortensjowym chruśniaku.
środa, 29 lipca 2015
Wrocławianka :)
Moje miejsce na ziemi to Śląsk, oczywiście w lipcu z wiadomych powodów:)
Podczas urlopu odwiedziłam mój magiczny Wrocław. W jednej z galerii była Midge w promocyjnej cenie 37 zł przeceniona ze 130 zł, kupiłam ją. Likwidowano stoisko tak więc pieguska jest moja.
To dziwne ale po urlopie poczułam się trochę smutna. Te moje niepotrzebne kompleksy i głupie zamartwianie się na wyrost.
Podobno nietoperze to symbol szczęści (w Chinach na pewno) życzę więc samej sobie więcej tego szczęścia i uwolnienia się od złych, nerwowych myśli.
A chciałem latać;
Pisnąłem, czując bezsiłę-
I stojąc blisko
Tajemnic świata
Pragnieniem sie modliłem.
I niespodzianie
Tkanką błon
Porosły moje żądze,
Niosąc mnie
W mroczny niebios skłon
W chmury,
Fioletem wrzące.
Ach, skrzydłem stała się tęsknota,
Spoistym, miękkim, czarnym...
Gdy beznadziejność
Was ogarnie-Pamiętajcie o moich lotach!
Podczas urlopu odwiedziłam mój magiczny Wrocław. W jednej z galerii była Midge w promocyjnej cenie 37 zł przeceniona ze 130 zł, kupiłam ją. Likwidowano stoisko tak więc pieguska jest moja.
To dziwne ale po urlopie poczułam się trochę smutna. Te moje niepotrzebne kompleksy i głupie zamartwianie się na wyrost.
fota z sieci
Podobno nietoperze to symbol szczęści (w Chinach na pewno) życzę więc samej sobie więcej tego szczęścia i uwolnienia się od złych, nerwowych myśli.
Cud nietoperza
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Ja byłem ssakiem,A chciałem latać;
Pisnąłem, czując bezsiłę-
I stojąc blisko
Tajemnic świata
Pragnieniem sie modliłem.
I niespodzianie
Tkanką błon
Porosły moje żądze,
Niosąc mnie
W mroczny niebios skłon
W chmury,
Fioletem wrzące.
Ach, skrzydłem stała się tęsknota,
Spoistym, miękkim, czarnym...
Gdy beznadziejność
Was ogarnie-Pamiętajcie o moich lotach!
niedziela, 12 lipca 2015
Świat zaklęty w miniaturze czyli wystawa domków da lalek w Rzeszowie :)
Dziś miałam ogromną przyjemność obejrzeć wystawę w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie "Życie zaklęte w miniaturze czyli wystawa domków da lalek"
Wystawa jest wspaniała i faktycznie nie pozwala oderwać się od gablotek w których są cuda :)
Każdy z tych domków to osobna historia - zarówno jego własna, jak i ta, którą opowiada. Każdy to perfekcyjnie odtworzony świat i życie - tylko że w miniaturze.
Prezentowane na ekspozycji domki pochodzą głównie z Niemiec, Anglii
oraz Polski. Większość to domki historyczne, liczące
kilkadziesiąt, a wiele z nich nawet około stu lat.
Wewnątrz tych miniaturowych pokoików, sklepików, znajduje się też pełne, równie maleńkie wyposażenie. Są i świecące się lampy i żyrandole, włączony telewizor. Oczywiście są też "mieszkańcy" tych domków.
Wśród prezentowanych domków znajduje się między innymi miniaturowa apteka, sklepik bławatny, malutka sypialnia, przedwojenna klasa szkolna, klinika dla zwierząt czy sklepik z zabawkami.
Właścicielką kolekcji jest Aneta Popiel-Machnicka, reżyserka i scenarzystka, która wspólnie ze swoimi dziećmi kolekcjonuje domki dla lalek.
Wyszłam zachwycona, szczerze mówiąc nie chciałam nawet wychodzić :)
Wystawa jest wspaniała i faktycznie nie pozwala oderwać się od gablotek w których są cuda :)
Każdy z tych domków to osobna historia - zarówno jego własna, jak i ta, którą opowiada. Każdy to perfekcyjnie odtworzony świat i życie - tylko że w miniaturze.
Wewnątrz tych miniaturowych pokoików, sklepików, znajduje się też pełne, równie maleńkie wyposażenie. Są i świecące się lampy i żyrandole, włączony telewizor. Oczywiście są też "mieszkańcy" tych domków.
Wśród prezentowanych domków znajduje się między innymi miniaturowa apteka, sklepik bławatny, malutka sypialnia, przedwojenna klasa szkolna, klinika dla zwierząt czy sklepik z zabawkami.
Właścicielką kolekcji jest Aneta Popiel-Machnicka, reżyserka i scenarzystka, która wspólnie ze swoimi dziećmi kolekcjonuje domki dla lalek.
Wyszłam zachwycona, szczerze mówiąc nie chciałam nawet wychodzić :)
niedziela, 5 lipca 2015
Duch na zamku :)
W sobotę wybrałam się zwiedzić zamek Dębno, malowniczo położony, zachwycający.
Zamek mieści się w pobliżu Tarnowa więc była okazja zajrzeć i zahaczyć o sklepik z lalkami niestety tym razem nic nie znalazłam ale mijając boczne uliczki natknęłam się na sklep gdzie czekał na mnie Emmet w dobrej cenie :) Były jakieś promocje na Allegro ale jakoś wtedy go nie chciałam.
Mam zamiar przeszyć mu włosy, w długich będzie lepiej wyglądał. Mam już dawcę.
Zamek robi niesamowite wrażenie historie i legendy opowiadane przez przewodniczkę też.
Podobno zamek posiada swojego straszącego ducha.
"W ciemne, bezksiężycowe noce zdarza się , że w komnatach ciężkie odrzwia same się otwierają i zamykają, wysuwają się szuflady biurek, odmykają drzwiczki szaf, po korytarzach i pokojach hula zimny, przenikający chłodem wicher, mimo iż wszystkie okna są szczelnie pozamykane.
W oknach migoczą tajemnicze światełka, a jeśli ktoś ma wyjątkowe „szczęście”, może nocą natrafić na budzącą przerażenie zwiewną postać, przemykającą bezszelestnie przez pomieszczenia warowni. Co ciekawe – wszyscy, którzy takiego ducha widzieli, twierdzili zgodnie, iż przedstawiał on sobą postać mężczyzny, ubranego w starodawny strój.
W okresie średniowiecza. Zamkiem władał ród Tarłów. Zdarzyło się, iż jeden z panów na Dębnie miał cudnej urody córkę, dziewczę miłe i dobre, o powalającej urodzie oraz przepięknych, złotych i długich niemal do samej ziemi włosach. Dziewczyna już jako dziecko została zaręczona ze Spytkiem, rezydującym w nieodległym zamku w Melsztynie.
Śliczna dziewczyna, na swoją własną zgubę, zakochała się do szaleństwa i zupełnie bez pamięci w jednym ze służących na zamku młodzieńców. Jak się okazało – z wzajemnością. Kochankowie spotykali się potajemnie w zamkowej kaplicy. Tarłówna po trzykroć przysięgła tam młodemu kochankowi wierność i obiecała, że prędzej sama zginie, niż pozwoli się wydać za kogoś innego.
Szczęście młodych ludzi nie trwało długo. Ojciec dziewczyny wkrótce dowiedział się o romansie swojego dziecka. Wpadł w straszliwy gniew, zwłaszcza, iż termin planowanego od tak długiego czasu oraz pożądanego, także ze względów czysto politycznych ślubu zbliżał się wielkimi krokami. Na nic się nie zdały błagania jasnowłosej panny o rodzicielską litość. Chociaż dziewczyna zaklinała ojca na wszelkie świętości i prosiła go ze łzami w oczach o pomoc w zerwaniu zaręczyn ze Spytkiem, dumny pan z Dębna nieczuły był jednak na płacz.
Zaślepiony wściekłością stracił po okrutnych mękach i torturach ukochanego swej córki, a ją samą, ubraną w piękną suknię ślubną, wraz z całym bajecznym posagiem, rozkazał zamurować żywcem w niewielkiej niszy wśród murów, znajdującej się w okolicy południowo – zachodniej baszty...
Minęły stulecia, a pamięć o jasnowłosej Tarłównie i jej nieszczęśliwej miłości do prostego chłopaka przetrwała."
Zamek mieści się w pobliżu Tarnowa więc była okazja zajrzeć i zahaczyć o sklepik z lalkami niestety tym razem nic nie znalazłam ale mijając boczne uliczki natknęłam się na sklep gdzie czekał na mnie Emmet w dobrej cenie :) Były jakieś promocje na Allegro ale jakoś wtedy go nie chciałam.
Mam zamiar przeszyć mu włosy, w długich będzie lepiej wyglądał. Mam już dawcę.
Zamek robi niesamowite wrażenie historie i legendy opowiadane przez przewodniczkę też.
Podobno zamek posiada swojego straszącego ducha.
"W ciemne, bezksiężycowe noce zdarza się , że w komnatach ciężkie odrzwia same się otwierają i zamykają, wysuwają się szuflady biurek, odmykają drzwiczki szaf, po korytarzach i pokojach hula zimny, przenikający chłodem wicher, mimo iż wszystkie okna są szczelnie pozamykane.
W oknach migoczą tajemnicze światełka, a jeśli ktoś ma wyjątkowe „szczęście”, może nocą natrafić na budzącą przerażenie zwiewną postać, przemykającą bezszelestnie przez pomieszczenia warowni. Co ciekawe – wszyscy, którzy takiego ducha widzieli, twierdzili zgodnie, iż przedstawiał on sobą postać mężczyzny, ubranego w starodawny strój.
W okresie średniowiecza. Zamkiem władał ród Tarłów. Zdarzyło się, iż jeden z panów na Dębnie miał cudnej urody córkę, dziewczę miłe i dobre, o powalającej urodzie oraz przepięknych, złotych i długich niemal do samej ziemi włosach. Dziewczyna już jako dziecko została zaręczona ze Spytkiem, rezydującym w nieodległym zamku w Melsztynie.
Śliczna dziewczyna, na swoją własną zgubę, zakochała się do szaleństwa i zupełnie bez pamięci w jednym ze służących na zamku młodzieńców. Jak się okazało – z wzajemnością. Kochankowie spotykali się potajemnie w zamkowej kaplicy. Tarłówna po trzykroć przysięgła tam młodemu kochankowi wierność i obiecała, że prędzej sama zginie, niż pozwoli się wydać za kogoś innego.
Szczęście młodych ludzi nie trwało długo. Ojciec dziewczyny wkrótce dowiedział się o romansie swojego dziecka. Wpadł w straszliwy gniew, zwłaszcza, iż termin planowanego od tak długiego czasu oraz pożądanego, także ze względów czysto politycznych ślubu zbliżał się wielkimi krokami. Na nic się nie zdały błagania jasnowłosej panny o rodzicielską litość. Chociaż dziewczyna zaklinała ojca na wszelkie świętości i prosiła go ze łzami w oczach o pomoc w zerwaniu zaręczyn ze Spytkiem, dumny pan z Dębna nieczuły był jednak na płacz.
Zaślepiony wściekłością stracił po okrutnych mękach i torturach ukochanego swej córki, a ją samą, ubraną w piękną suknię ślubną, wraz z całym bajecznym posagiem, rozkazał zamurować żywcem w niewielkiej niszy wśród murów, znajdującej się w okolicy południowo – zachodniej baszty...
Minęły stulecia, a pamięć o jasnowłosej Tarłównie i jej nieszczęśliwej miłości do prostego chłopaka przetrwała."
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Cudowne, wolne, długie dni czerwcowe
Piątek i sobotę spędziłam w Katowicach i Chorzowie coś wspaniałego, włóczyć się gdzie się tylko zechce, odwiedziłam ogród zoologiczny, planetarium i inne fajne miejsca. Pamiętam każdy moment każdy detal - cudowność - wspaniałe miejsca, wspaniała pogoda. Wstałam przed świtem - ptasie koncerty na potęgę! Na trasie mgła, bajecznie!
Po wypakowaniu się z autokaru przechodziłam obok pewnego szmateksu na najwyższym piętrze centrum handlowego zaraz po otwarciu i nowej dostawie i kiedy przekroczyłam jego progi poczułam się jak Alibaba w Sezamie!
Właśnie śniło mi się że zrobię w Katowicach takie zakupy. One wróciły ze mną :)
Kilka fotek
Pawilon wolnych lotów i ciekawski ptak :)
Wielka rybka :)
Zaciekawiony struś :)
Kopernik była kobietą!
W niedzielę zatopiłam się w ogrodzie i przypomniał mi się ten wiersz
piasek na ścieżkach jest biały i złoty;
na wielkich łąkach, na łąkach tęsknicy,
storczyki stoją jak świeca przy świecy,
a szum rozlanej, jak wąż, wkoło rzeki
tak mi zamyka, zamyka powieki!
W cichych ogrodach jest światło majowe:
śpią w trawie smoki kosmate i płowe,
śród bzów kwitnących omdlały z zapachu
wielki jednoróg przystanął bez strachu,
już śpi, już oczy przed światłem zaciska,
a bzów kiść wielka wyziera mu z pyska.
Zegar ogromną wskazówką słoneczną
Jakąś godzinę pokazał odwieczną;
na wygładzonym i lśniącym kamieniu
spoczęło Szczęście... W jednym okamgnieniu
zrzuciło skrzydła rajskie, pióra pawie
i jako polny konik — znikło w trawie.
Fontanna w paproć spowita i bluszcze
przeczystą wodę przelewa i pluszcze;
z basenu, wparty w kamienie i zielska,
potężny wicher wyziera wpół cielska,
rozrzucił ręce, rozpostarł skrzydliska,
a woda w pył mu o pierś się rozpryska.
Wspominam, tęsknię i marzę o następnej włóczędze :)
Po wypakowaniu się z autokaru przechodziłam obok pewnego szmateksu na najwyższym piętrze centrum handlowego zaraz po otwarciu i nowej dostawie i kiedy przekroczyłam jego progi poczułam się jak Alibaba w Sezamie!
Właśnie śniło mi się że zrobię w Katowicach takie zakupy. One wróciły ze mną :)
Kilka fotek
Pawilon wolnych lotów i ciekawski ptak :)
Wielka rybka :)
Zaciekawiony struś :)
Kopernik była kobietą!
W niedzielę zatopiłam się w ogrodzie i przypomniał mi się ten wiersz
Kazimiera Iłłakowiczówna
Pejzaż
W cichych ogrodach, ogrodach tęsknoty,piasek na ścieżkach jest biały i złoty;
na wielkich łąkach, na łąkach tęsknicy,
storczyki stoją jak świeca przy świecy,
a szum rozlanej, jak wąż, wkoło rzeki
tak mi zamyka, zamyka powieki!
W cichych ogrodach jest światło majowe:
śpią w trawie smoki kosmate i płowe,
śród bzów kwitnących omdlały z zapachu
wielki jednoróg przystanął bez strachu,
już śpi, już oczy przed światłem zaciska,
a bzów kiść wielka wyziera mu z pyska.
Zegar ogromną wskazówką słoneczną
Jakąś godzinę pokazał odwieczną;
na wygładzonym i lśniącym kamieniu
spoczęło Szczęście... W jednym okamgnieniu
zrzuciło skrzydła rajskie, pióra pawie
i jako polny konik — znikło w trawie.
Fontanna w paproć spowita i bluszcze
przeczystą wodę przelewa i pluszcze;
z basenu, wparty w kamienie i zielska,
potężny wicher wyziera wpół cielska,
rozrzucił ręce, rozpostarł skrzydliska,
a woda w pył mu o pierś się rozpryska.
Wspominam, tęsknię i marzę o następnej włóczędze :)
poniedziałek, 1 czerwca 2015
halloweenkowa dziewczyna :)
Uwielbiam halloweenki, stąd pomysł na kolejną, nową. W realizacji pomogła Agata. Suknia pochodzi z "Butiku dla lalek"
Nowa czarownica w ogrodzie:)
Nowa czarownica w ogrodzie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
